wtorek, 21 lutego 2012

W dziecięcych klimatach

I znowu będzie podpisane dziecko :)
Musiałam przypomnieć sobie wzór enterlac, zwany u mnie "klapkami" i wyszedł kocyk
Rósł powoli

ale było go z każdym dniem więcej



czwartek, 2 lutego 2012

sobota, 14 stycznia 2012

Wszystko na M

Dostałam dziś burę od córki, że od dawna nie ma nowych postów na blogu.
Początek roku nie był dla mnie najszczęśliwszy i nie miałam chęci do pisania. Mam nadzieję,że jakoś wszystko się ułoży i będę tu na bieżąco.
Obiecałam córci, że się poprawię i pokazuje wam zaległości.

Miś w czerwonych majteczkach to mój najnowszy projekt.
Skończyłam go przedwczoraj, a wczoraj wskoczył do walizki i poleciał do Warszawy.
Moje misie, a niedługo i inne prace można kupić w warszawskiej galerii EVERGREEN
To piękne miejsce, pełne pięknych przedmiotów. Koniecznie tam zajrzyjcie



Ten mały misio powstał już dawno, ale nie mogłam go pokazać, bo był prezentem gwiazdkowym dla pewnej , bliskiej memu sercu Magdusi (stąd literka M )

Ostatnia wspólna fotka przed rozstaniem :) Niebieski miś też czeka w Evergreen


Moja córcia znalazła pod choinką 2 takie naszyjniki, ale drugiego nie obfociłam :(



sobota, 31 grudnia 2011

Powrót

Święta, święta i po świętach...
Minęły szybko, jak każdy pobyt w domu.

Droga powrotna obfitowała w wiele niespodzianek, ale podróżując z moim mężem można się było tego spodziewać. Każda nasza wspólna podróż jest pełna nieoczekiwanych zdarzeń, bez względu na wybrany środek lokomocji.
Tym razem postanowiliśmy wracać samolotem. Na lotnisku okazało się że na bilecie jest błąd i zamiast na 30 grudnia, mamy bilet na 30 stycznia. Zanim przebukowaliśmy bilety nasz samolot odleciał. Na szczęście następny był za 4 godziny. Jak już mieliśmy potwierdzenie rezerwacji na 15.20 okazało sie ,że rejs odwołano, już nie było nam wesoło - okazało się jednak, ze odwołano rejs polskich linii a ukraińskie lecą. Pozwiedzaliśmy sklepy na lotnisku spróbowałam kilku smaków pysznych lodów i wreszcie wyświetlił się nasz lot. Podeszliśmy do wyjęcia i czekamy, czekamy, czekamy-lot opóźniony. O 15,20 zaczęto wpuszczać na pokład, ale okazało się ze jeszcze musimy poczekać bo jaki pasażer nie dotarł i trzeba wypakowac jego bagaż.
Było mi już wszystko jedno, wiedziałam,że nie zdążymy już na pociąg ani autobus z Kijowa do Charkowa. Nareszcie start. Warszawa z lotu ptaka i chmury, chmury, a za chwilę turbulencje. Rzucało nami jak samochodem na ukrainskiej drodze :)
Wylądowaliśmy szczęsliwie, złapaliśmy autobus do Charkowa i o 5 rano byliśmy na miejscu. Odpoczęliśmy już po podrózy a teraz szykujemy sie do sąsiadów na spotkanie Nowego Roku.
Życzę Wam zeby ten Nowy Rok obfitował tylko w miłe niespodzianki i przyniósł zadowolenie i realizację planów.
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2012

czwartek, 22 grudnia 2011

Zaległości i długa historia pewnego bigosu

Zacznijmy od zaległości. Kilka postów wstecz pokazywałam różową misię w szarej sukience, która trafiła w ręce małej Maszy i okazała się spełnieniem marzenia.
Dziewczynka od jakiegoś czasu wierciła mamie dziurę w brzuchu o misia , koniecznie różowego :)
Zostało mi trochę tej różowej włoczki i powstała siostrzyczka Elegantki :)
Ten miły bałwan został dziś sprezentowany i sprawił wiele radości. Bardzo się podobał.

A teraz obiecana bigosowa historia.
Mój mąż trzy tygodnie temu pojechał służbowo do Polski. Do ostatniej chwili nie byliśmy pewni czy pojedziemy do domu na święta,więc zamówiłam polską kiełbasę i kapustę na bigos.
Przyjechało wiadro pysznej kapuchy.
Dorzuciłam inne potrzebne pyszności i zrobiłam bigos. Okazało się,że mąż musi kolejny raz wyjechać, a ja juz wiedziałam,że dostanę urlop i święta spędzimy w domu. W kolejną podróz służbową mąż zabrał gotowy bigos.
Jak widać historia tego bigosu jest baaaaaaaardzo długa- przejechał prawie 3 tysiące km :)

Rano wyruszam do domku.

Wszystkim tu zaglądającym życzę magicznych , rodzinnych Świąt i pięknych prezentów pod choinką.

wtorek, 20 grudnia 2011

Cały w błękicie

Ostatnio mam pełne ręce roboty. Po pracy padam i na nic nie mam siły. W ramach relaksu powstał taki misio.







środa, 7 grudnia 2011

Misiowo , prezentowo

O jak długo mnie tu nie było. Pamiętacie mnie jeszcze??
Od ponad dwóch tygodni mam w domu awarię internetu , wię kontakt z cywilizacją zerwany. Czuje się jakbym mieszkała w domu bez okien :) , ale ma to swoje dobre strony- mam więcej czasu na dzierganie.
Powstały miśki.
Pan brązowy będzie prezentem dla małego Fiedki a panna Elegantaka z jednego z poprzednich postów wpadnie w rączki jego siostrzyczki Maszy :)
Mam nadzieję ze dzieciom się spodobają. Tremę mam tym większą,że mama tych dzieciaczków tworzy lalki więc zna się na rzeczy.
Niebieski misiaczek tez już opuscił mój dom i udał sie w długą podróz do Warszawy. W piątkowy wieczór ma casting na prezent dla chłopca :)
Ostatnia fotka przed rozstaniem
Jest jeszcze trzeci miś , ale nie mogę go pokazać ,bo osoba, która go znajdzie pod choinką lubi tu zaglądac :)
Zrobiłam jeszcze inne rzeczy ale pochwale sie po świętach z wiadomych przyczyn :)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających i bardzo sie cieszę, że przybywa mi obserwatorów.

.

Uszanuj moja pracę

Wszystkie prace i zdjęcia zamieszczone w tym blogu są wyłączną własnością autorki. Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć oraz wzorów prac bez zgody autorki jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Obserwatorzy